Nieco ponad siedem miesięcy temu opisałem grę „The Citadel” będącą dość specyficznym połączeniem stylistyki krwawych anime, strzelanek z lat 90. oraz bardziej taktycznego podejścia do samej mechaniki strzelania. Dość powiedzieć, że tytuł ten bardzo przypadł mi do gustu, a że nadarzyła się okazja do nabycia jego kontynuacji po obniżonej cenie, zrobiłem to bez zastanowienia. Zatem jaki jest „Beyond Citadel”?
Powrót Męczennicy
Fabuła gry zaczyna się niedługo po
końcu poprzedniej części. Okazuje się, że uruchomienie ostatniej bomby i
zniszczenie Śpiącego Boga nie było równocześnie końcem naszego istnienia.
Budzimy się w przypominającej sarkofag komorze kriogenicznej, wewnątrz
znajomych korytarzy. Jednak szybko okazuje się, że na zewnątrz tej niewielkiej
struktury znajduje się spopielona ziemia z atakującymi nas dziwnymi,
pająkopodobnymi stworami, a jedynym sensownym schronieniem wydaje się widoczna
w oddali piramida. W jej wnętrzu grupa pozostałych przy życiu ludzi prosi cię o
pomoc w pokonaniu siedmiu demonów, które chcą doprowadzić do kolejnego
kataklizmu na Ziemi. I tak znowu zostajemy rzuceni w wir walki, jednak tym
razem nasza bohaterka ma w niej też swój ukryty cel.
Rzeź trwa nadal
Rozgrywka w „Beyond Citadel” to, w
dużym skrócie, znacznie lepiej wypolerowana pod każdym względem gra. Więcej
broni, więcej rodzajów przeciwników, lepsza, dużo bardziej szczegółowa grafika,
większe zróżnicowanie map, więcej pojazdów, którymi można w niektórych etapach
kierować – to tylko początek usprawnień.
Dodany został także system rozwoju
postaci, dzięki któremu będziemy mogli nosić przy sobie więcej apteczek czy
zapasów jedzenia, szybciej biegać czy otrzymać więcej obrażeń przed zgonem.
Ponadto prawie każda broń, a jest ich w grze łącznie trzydzieści pięć, może być
ulepszona. Wisienką na torcie naszych umiejętności są zdolności takie jak
podwójny skok czy unik. Pozwalają one z czasem na bardzo swobodne poruszanie
się po etapach, szczególnie tych umiejscowionych na otwartych przestrzeniach,
gdzie będziemy mogli skakać po dachach budynków niczym Neo z „Matrixa”.
Każda z broni jest użyteczna,
każda jest dość lub bardzo potężna, a efekty ich działania na przeciwnikach są
zwykle makabryczne. Trafieni z różnych broni wrogowie będą tracić kończyny,
wylewać się będą z nich wnętrzności, a ich krew tworzyć będzie wielkie plamy na
podłogach i sufitach. Czasami zdarzy się, że nasza broń nie zabije przeciwnika
od razu i ten będzie leżał na ziemi, ciężko dysząc, czekając na śmierć, która
przyjdzie sama lub zostanie zadana przez nas.
Dużo ważniejszym elementem w tej
części jest jej fabuła. Nie będę jej tutaj przedstawiał, jednak ostrzegę, że
jest to bardzo mroczna opowieść wyjaśniająca losy zarówno świata gry, jak i
naszej bohaterki. Nie są to jednak tematy łatwe i niektórych graczy mogą
przyprawić co najmniej o uczucie dyskomfortu.
Taktyczne strzelanie
Takie, wydawałoby się, arkadowe
podejście do zobrazowania walki połączone jest z bardzo taktyczną mechaniką
strzelania. W grze dostępne są trzy opcje odzwierciedlenia obsługi broni, które
można dodatkowo modyfikować. Na najbardziej „realistycznym” ustawieniu obsługa
broni wymaga używania aż trzech klawiszy – jednym wyciągamy zużyte magazynki,
drugim wkładamy nowe, trzecim repetujemy broń oraz usuwamy zacięcia, gdyż w
każdym ustawieniu poza „NO JAM” broń będzie się zużywać i coraz częściej
zacinać, o ile nie będziemy jej naprawiać lub wymieniać na nowe egzemplarze.
Co ważne, gra nas do niczego nie
zmusza i możemy grać w nią tak, jak sprawia nam to przyjemność, co ja sobie
osobiście bardzo cenię. To samo tyczy się innych opcji w grze. Jeżeli kogoś
razi zbytnia przemoc lub erotyczne ilustracje, które funkcjonują w grze jako
znajdźki, można to wszystko w opcjach gry wyłączyć.
Grafika i dźwięk
„Beyond Citadel” jest tym dla
poprzedniej gry, czym „DOOM II” był dla oryginału. Wszystko, co wymagało
lekkiej poprawy, zostało poprawione, dodano nowe tekstury i przeciwników, nie
zmieniając przy tym szczególnie ogólnej estetyki gry. I takie podejście chcę
chwalić, bo wprowadzanie na siłę rewolucji nie jest potrzebne tam, gdzie coś
już było dobre.
Co do muzyki i dźwięku, nie ma tu
się w zasadzie o czym rozpisywać. Odgłosy broni są świetne – słychać, że
strzelamy z prawdziwych armat, co zresztą widać po ciałach przeciwników.
Dźwięki wydawane przez przeciwników również są dobrze dobrane i pozwalają na
dość szybką i trafną identyfikację, z kim mamy do czynienia, nawet jeżeli go
nie widzimy. Muzyka również nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale jest
dobrze dopasowana do gry i przyjemnie się jej słucha w czasie rozgrywki.
Werdykt
„Beyond Citadel” to przykład bardzo dobrze zrobionego sequela (inny
możecie znaleźć tu). Nie zmieniono nic z mechanik czy prezentacji, które w
grze działały dobrze. Wypolerowano większość elementów gry, rozszerzono
mechanikę obsługi broni, dodano bardzo dużo elementów opisujących świat gry i
jego historię. Dlatego, jeżeli podobała wam się część pierwsza, „Beyond
Citadel” możecie kupować w ciemno. Całą resztę zachęcam do sięgnięcia po ten
tytuł. Może wydawać się on lekko dziwny pod względem prezentacji, ale sama
mechanika strzelania jest naprawdę warta zagrania w tę grę.










