niedziela, 12 kwietnia 2026

Soul Reaver 1 i 2 Remaster – dobry jak stare wino?

Seria „Legacy of Kain”, zapoczątkowana w 1996 roku przez Silicon Knights grą „Blood Omen”, większości graczy kojarzy się z drugą grą serii, stworzoną przez Crystal Dynamics, czyli „Soul Reaver”, oraz postacią niebieskoskórego upiora Raziela. Ta początkowo prosta historia o zemście wraz z pojawianiem się kolejnych części ewoluowała w skomplikowaną opowieść, rozpatrującą takie zagadnienia jak przeznaczenie, wolna wola, definicje dobra i zła czy odpowiedzialność za losy świata. Jednak nigdy nie doczekaliśmy się definitywnego zakończenia tej opowieści, gdyż od 2003 roku nie ukazała się żadna nowa gra z tej serii. Była co prawda produkcja pt. „Nosgoth”, hero shooter osadzony pomiędzy pierwszym „Blood Omenem” i „Soul Reaverem”, jednak gra nie pożyła długo. Dlatego z lekkim zaskoczeniem przyjąłem informację, iż Aspyr, po remasterach oryginalnej serii „Tomb Raider”, postanowił tchnąć nowe życie w tę produkcję z okazji 25-lecia gry. A jak to wyszło w praktyce? 

Kain is deified…

Gry z serii „Soul Reaver” to typowi przedstawiciele gatunku action-adventure ze swojej epoki. Naszym głównym zadaniem w obydwu tytułach jest bieganie, skakanie, wspinanie się, rozwiązywanie zagadek polegających na przesuwaniu i przenoszeniu różnych elementów otoczenia oraz okazjonalna walka z przeciwnikami i bossami. Niby nic nadzwyczajnego, jednak dwa dodatkowe elementy sprawiały, że praktycznie każdy, kto w te gry grał, zakochiwał się w nich na zabój. 

Pierwszym z nich jest możliwość poruszania się w świecie gry w dwóch różnych wymiarach. Pierwszym, do którego trafiamy, jest świat duchów, w którym wszystko ma niebiesko-zielonkawy odcień, nie możemy wchodzić w interakcję z przedmiotami, woda zachowuje się jak powietrze, a niektóre obiekty zmieniają swój kształt, czasem nawet bardzo. Pozwoliło to twórcom stworzyć bardzo ciekawe zagadki przestrzenne, których rozwiązanie wymaga nieco myślenia, ale też sprawia dużo frajdy. 

Drugą, i o wiele ważniejszą rzeczą, jest historia oraz sposób, w jaki jest ona graczowi przedstawiona już od samego początku. Wszystkie kwestie wypowiadane przez postacie są odgrywane przez aktorów i wypowiadane w sposób perfekcyjnie pasujący do scen rozgrywających się na ekranie. A sposób, w jaki monologi i dialogi zostały napisane, przywodzi na myśl raczej dobre widowisko teatralne niż grę z przełomu wieków. 

Remaster

Największą różnicę widać, porównując grafikę z pierwszej części gry (klawisz F1) pomiędzy remasterem a oryginałem, chociaż szkoda, że na PC zdecydowano się na oryginalną grafikę bez filtrowania tekstur. Niemniej poprawiono dokładnie wszystko, co było można. Najwięcej zyskały modele postaci i ich tekstury, które są o kilka generacji bardziej szczegółowe niż w pierwowzorach. To samo tyczy się tekstur otoczenia w części pierwszej, które są o wiele bardziej szczegółowe niż ich oryginalne odpowiedniki. 

Niestety nie widać tego tak dobrze w części drugiej i często trzeba się bardzo przyglądać, aby dostrzec różnicę. Z tego, co udało mi się dowiedzieć z wywiadów, wynika to — o dziwo — z technologii użytej przy tworzeniu gry na PS2, która jest dużo mniej podatna na zmiany w rozdzielczości tekstur niż ta zastosowana w PS1. 


Inne elementy gry pozostały bez zmian — na dobre i na złe. Nie tknięto geometrii samych poziomów, co sprawia, że szczególnie pierwszy „Soul Reaver” wygląda momentami bardzo kanciasto. Nie zmieniono też animacji postaci, co również widać, jeśli się im bliżej przyjrzeć, gdyż część z nich wygląda niestety dość drewnianie jak na dzisiejsze standardy. 

Zmianie nie uległ również system walki w obydwu grach czy system zagadek oparty na przesuwaniu wielkich, kamiennych sześcianów i innych obiektów. Usprawniono za to poruszanie kamerą, przypisując jej sterowanie na stałe do myszki lub analoga w padzie. Niestety nie działa ona tak dobrze jak we współczesnych produkcjach, co szczególnie widać w części pierwszej. Kamera jest umieszczona dość blisko postaci Raziela, co często bardzo utrudnia wykonywanie precyzyjnych ruchów czy skoków i prowadzi do niepotrzebnej frustracji. „Soul Reaver 2” jest pod tym względem o wiele lepiej zrobiony. Ponadto ktoś zapomniał o możliwości używania innych urządzeń niż te zgodne z Xboksem czy PlayStation, gdyż mój pad do PC, którego z powodzeniem używam od lat, nie chciał z remasterem w ogóle współpracować. Jednak na klawiaturze i myszce wcale nie gra się źle. 

Udźwiękowienie

W tej warstwie na szczęście nie trzeba było nic poprawiać. Muzyka w obydwu tytułach zawsze była dobrze dopasowana do lokacji i wydarzeń, w których była odgrywana, a „Ozar Midrashim” zespołu Information Society na zawsze utkwi każdemu, kto kiedykolwiek zobaczył intro do pierwszej części gry.

A dźwięki, szczególnie kwestie wypowiadane przez postacie, to jakość sama w sobie. Cała seria „Legacy of Kain”, no może z wyjątkiem „Blood Omen 2”, jest jedną z najlepiej napisanych i zagranych serii gier, jakie do tej pory zostały stworzone. Simon Templeman jako Kain, Michael Bell jako Raziel, śp. Tony Jay jako The Elder God, Anna Gunn jako Ariel, Richard Doyle jako podstępny Moebius the Time Streamer, Paul Lukather jako Vorador oraz René Auberjonois jako Janos Audron. Każdej z wypowiadanych przez nich kwestii słucha się z nieskrywaną przyjemnością i pełną uwagą, dzięki czemu jesteśmy w stanie bardzo mocno zaangażować się w przedstawianą historię. Wspomnę tylko, że to pierwszy „Soul Reaver” i obecne w nim dialogi na poważnie zainteresowały mnie osobami stojącymi za głosami w grach czy filmach animowanych. I chwała mu za to.

 

Werdykt

Pomimo że absolutnie uwielbiam serię „Legacy of Kain”, zastanawiam się, czy ten remaster przypadnie do gustu młodszemu pokoleniu graczy, którzy do tej pory nie mieli z nią styczności. Z jednej strony z gier zostało graficznie wyciśnięte wszystko, co można było zrobić w ramach dostępnej technologii. Z drugiej — wszystkie wady starych produkcji i pewne dziś irytujące rozwiązania rozgrywki pozostały. Fanom serii na pewno taka odświeżona odsłona przypadnie do gustu. Nowym graczom już może niekoniecznie, ale moim zdaniem warto zanurzyć się w ten świetnie wykreowany świat, gdyż opowieść jest zwyczajnie tego warta.

P.S.

W kolejce czekają mnie jeszcze dwie gry: remaster „Legacy of Kain: Defiance” oraz „Legacy of Kain: Ascendance” — kompletnie nowa platformówka 2D osadzona bezpośrednio przed wydarzeniami z „Soul Reaver”. Zobaczymy, jak one mi się spodobają.

 

Soul Reaver 1 i 2 Remaster – dobry jak stare wino?

Seria „Legacy of Kain”, zapoczątkowana w 1996 roku przez Silicon Knights grą „Blood Omen”, większości graczy kojarzy się z drugą grą serii, ...