Lata przełomu lat 1980–90 to złoty okres dla gier projektowanych na automaty ustawione w mniejszych lub większych pomieszczeniach, gdzie tłumy dzieciaków wrzucały monety, aby oddawać się elektronicznej rozrywce. Pojawiło się wtedy bardzo dużo gier, których kolejne części wydawane są po dziś dzień, chociażby „Street Fighter” czy „Mortal Kombat”. Jednak dzisiejsza gra jest z innego gatunku niż mordobicia – to typowy hack-and-slash z widokiem z góry pod tytułem „Battle Axe”.
Dawno temu w Mercji
Co
siedem lat zła czarownica Etheldred zniewala mieszkańców Mercji ze swojej
mroźnej północnej twierdzy. Obalić ją chce trójka bohaterów – Fae (mroczna
elfka), Iolo (druid) lub Rooney (krasnolud). Aby położyć kres jej tyranii,
muszą walczyć z hordami potworów, wejść na najwyższą wieżę jej zamku i zgładzić
podłą wiedźmę. Czy im się to uda?
Do boju
Battle
Axe to zręcznościowa gra typu hack-and-slash z widokiem z góry, w której gracze
kontrolują jednego z trzech bohaterów. Każdy z nich ma trzy rodzaje ataków.
Pierwszy to zwykłe uderzenia o bardzo małym zasięgu, ale dużej szybkości ataku.
Drugi to atak zasięgowy, gdzie będziemy miotać sztyletami, magicznymi pociskami
czy strzelać z armaty. Trzeci to atak obszarowy pozwalający na raz pokonać
wielu przeciwników, jednak jego powtórne użycie wymaga odczekania kilku sekund.
Sterowanie w grze jest banalnie proste – nie ma w niej żadnego skakania ani precyzyjnego celowania atakami zasięgowymi. Co ważne, trzymając przycisk ataku strzeleckiego, nasza postać pozostanie zwrócona w tym samym kierunku, niezależnie od tego, w którym aktualnie się poruszamy. Jest to bardzo przydatna umiejętność, szczególnie w walce z bossami.
Pomiędzy poszczególnymi planszami będziemy mieli możliwość zakupienia różnego rodzaju przedmiotów za złoto znalezione po martwych wrogach lub w skrzyniach. Zakupić można albo przedmioty jednorazowego użytku, takie jak eliksir zdrowia, bombę czy magiczny pergamin, oraz trwałe wzmocnienia powiększające nasz pasek zdrowia, wzmacniające nasze ataki oraz szybkość poruszania się postaci.
Grafika i dźwięk
„Battle
Axe” ma przepiękną i bardzo dopracowaną pixelartową grafikę. Animacje postaci
są płynne i widowiskowe, szczególnie efekty niszczenia przeciwników, którzy w
większości przypadków rozpadają się na krwawe kawałeczki. Każdy z czterech
etapów – od unoszących się nad ziemią wysp, przez kopalnie i twierdzę, aż do
zamczyska Etheldred – ma swój niepowtarzalny klimat.
Pod
względem udźwiękowienia gra również stawia na klimat gier z automatów. Dźwięki
i muzyka brzmią jak wyjęte z tamtej epoki, co doskonale dopełnia świetny,
nostalgiczny klimat gier z automatów. Jedynym nowoczesnym elementem są głosy
postaci i narratora, których – chociaż nie jest ich dużo – zostały nagrane w
nowoczesnej jakości dźwięku.
Werdykt
„Battle Axe” to bardzo dobry przykład tego, jak zrobić dobrą grę odwołującą się do produkcji sprzed trzech dekad, która jest w stanie trafić do współczesnego odbiorcy. Dobra, sprawdzona rozgrywka, kolorowa i dopracowana grafika oraz porządne udźwiękowienie to niewątpliwe atuty tej gry. Warto też dodać, iż można w nią grać wspólnie z kolegą lub koleżanką na jednym komputerze czy konsoli. Dlatego, jeżeli jesteście fanami gier z automatów lub macie ochotę spróbować poczuć, jak to „kiedyś było”, to gorąco was do zagrania w „Battle Axe” zachęcam.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz