Ponad rok temu opisywałem „Warriors of the Nile”, turową grę taktyczną osadzoną w realiach Starożytnego Egiptu. Dla mnie to bardzo dobre połączenie i gra, pomimo iż należy do gatunku roguelike, była świetna i gdy tylko miałem okazję nabyć część drugą, to zrobiłem to bez wahania. Czy był to zakup warty swoich pieniędzy, czy druga część spełniła moje oczekiwania względem dobrze zrobionego sequela? Przeczytajcie.
Powrót nad życiodajny Nil
„Warriors of the Nile 2” przenosi nas w czasy schyłku egipskiej cywilizacji, która zmaga się z inwazją Rzymian oraz ich bóstwa. Egipscy bogowie, Set, Khonsu oraz Nut wysyłają przeciw najeźdźcom swoich najlepszych czempionów. Wraz z później dołączającymi wyznawcami Anubisa, Horusa, Selket, Sekhmet, Kebriego będą musieli przedrzeć się przez trzy podstawowe oraz jedną dodatkową krainę, aby ostatecznie pokonać rzymskie legiony oraz napędzającego całą inwazję rzymskiego boga Saturna.
Prosta mechanika
„Warriors of the Nile 2”, tak samo jak pierwsza odsłona, jest turową grą taktyczną, gdzie za pomocą trzech bohaterów przyjdzie nam się zmierzyć z kolejnymi przeciwnikami na planszach o rozmiarze 9x9 pól. Tak samo jak w poprzedniej części, nasi bohaterowie mogą wykonać ruch i atak lub tylko atak. Nowością jest dodatkowa nagroda za pokonywanie przeciwników konkretną postacią. Jest to ładowanie paska energii, który pozwala na przywołanie cudu, czyli wzmocnienie ataku lub obrony albo przywołanie dodatkowych jednostek pomagających w walce.
Jeszcze więcej ulepszeń
Tym razem gra oferuje o wiele bogatszy rozwój, zarówno dotyczący bezpośrednio naszych postaci, jak i opcji dostępnych podczas przebiegu każdej rozgrywki. Poza rozwojem miasta za klejnoty zdobyte podczas każdej gry, same postacie będą zdobywać doświadczenie i nowe poziomy. Te umożliwią nam wybór opcji na drzewku rozwoju, gdzie będziemy mogli zdecydować, czy szybciej odblokować nowe rodzaje tablic dające nowe możliwości ulepszania danej postaci w czasie gry, nowe rodzaje broni czy trwałe zwiększenie zdolności ataku czy ilości punktów życia.
Samych budynków też jest więcej. Jedne dają nam dostęp do nowych wojowników, inne pozwalają na zaopatrywanie się w czasie gry w nowe przedmioty, leczą odniesione rany czy pozwalają naszym postaciom używać więcej ekwipunku. Wszystkie te rzeczy będziemy musieli kupić za srebro zbierane podczas potyczek, a w niektórych przypadkach za monety faraona.
W czasie naszych wędrówek będziemy też mogli zmierzyć się z elitarnymi przeciwnikami oraz bossami. Te starcia należą oczywiście do najtrudniejszych zadań, ale każde jest unikalnie zaprojektowane i wynajdywanie sposobów na ich ukończenie daje dodatkową radość z gry.
Grafika i dźwięk
Graficznie „Warriors of the Nile 2” jest poprawioną wersją pierwszej gry. Zarówno widok miasta, jak i samych plansz, na jakich toczymy boje, stał się bardziej szczegółowy, z licznymi elementami, które nie pełnią żadnej innej funkcji poza byciem ozdobami. Wygląd postaci pozostał w stylistyce SD, a ich animacje dalej są na szczątkowym poziomie, za to wszystkie efekty ataków wyglądają bardzo widowiskowo. Całość oprawy graficznej jest przyjemna dla oka, kolorowa i przejrzysta.
Werdykt
„Warriors of the Nile 2” to przykład sequela, który poszedł kierunkiem ewolucji, a nie rewolucji i wyszło to tej grze na dobre. Nie zmieniono żadnych elementów gry, które sprawdzały się w części pierwszej, a poszerzono te, które sprawiają, że chce się w tę grę grać raz za razem, aby pomału odblokować i próbować nowych kombinacji wojowników oraz ich ataków w walce z najeźdźcami Egiptu. Ja się przy tej grze świetnie bawiłem i z czystym sumieniem polecam ją każdemu fanowi turowych gier taktycznych.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz