Seria „Metal Slug” to jedna z kultowych serii strzelanek 2D na
automaty, od 1996 roku zachwycająca swoją piękną pikselową grafiką, prostą
rozgrywką i niesamowitymi projektami poziomów oraz postaci. Do tej pory ukazało
się siedem głównych części tej serii, z czego ostatnia została wydana w 2008
roku, oraz kilka spin-offów. Jakiś czas temu SNK, wydawca gry, postanowił
odświeżyć starą markę i we współpracy z francuskim wydawcą Dotemu, które prace
nad grą zleciło Leikir Studio, powstała bardzo nietypowa odsłona serii. Czy
przeniesienie szybkiej strzelanki 2D na grunt izometrycznej gry turowej mogło
się udać?
Donald Morden powraca!
Po długim czasie ukrywania się w kraju, który sprzeciwia się
Rządowi Światowemu, cierpliwie przeprowadził zamach stanu i jest wreszcie
gotowy zemścić się na reszcie świata wraz ze swoją armią, którą zgromadził
przez wszystkie lata pozostawania w ukryciu. Oddział Peregrine Falcons będzie
musiał zrobić wszystko, co w ich mocy, aby przedostać się przez linie wroga i
pokonać Mordena, zanim wojna rozpęta się na dobre!
Prędkość przede wszystkim
Osią rozgrywki „Metal Slug Tactics” są turowe potyczki naszych
dzielnych bohaterów z żołnierzami wroga. Tak jak w większości gier, najpierw
będziemy ruszać się my, a potem przeciwnicy. To, co wyróżnia opisywaną grę na
tle konkurencji, to mechanika prędkości. W „Metal Slug Tactics” samo chowanie
się za przeszkodami niewiele nam da, o ile nasi komandosi nie przebiegną po
planszy odpowiednio daleko. Im dalej się przemieścimy, tym więcej zadanych nam
obrażeń będziemy w stanie zignorować, co przy odpowiednim użyciu osłon
powoduje, że czasem nasze obrażenia mogą spaść do zera.
Kolejną ważną mechaniką jest system asyst. Otóż jeżeli przeciwnik znajduje się w zasięgu ataku innych naszych członków oddziału, to oni automatycznie zaatakują tego przeciwnika swoim podstawowym atakiem. Jest to dość ważne, gdyż zwykłe ataki najczęściej nie zadają specjalnie dużo obrażeń, a z kolei użycie drugiej broni zużywa cenną amunicję.
Ostatnia istotna sprawa to adrenalina. Podobnie jak negacja obrażeń, ten zasób jest zależny od liczby pól na planszy, jakie pokona w danej turze nasz bohater. Pozwala on na wykonywanie różnych specjalnych akcji, które są albo potężnymi atakami, leczą naszych bohaterów lub w inny sposób wpływają na sytuację w czasie starcia.
Nie ma też obawy, że nowe mechaniki będą dla nas na początku zbyt przytłaczające czy niezrozumiałe. Pierwsze kilka potyczek składa się z bardzo dobrze opisanych samouczków, które płynnie wprowadzą nas w obecne w grze mechaniki.
Roguelite
Poza warstwą taktyczną „Metal Slug Tactics” oferuje też sporo w
warstwie strategicznej. Po pierwsze, przed rozpoczęciem każdej rozgrywki mamy
dostęp do bazy, gdzie możemy kupować ulepszenia dla naszych żołnierzy w postaci
nowych zdolności czy innych zestawów uzbrojenia. Tutaj też można wybrać skład
naszego zespołu. Co prawda na początku będziemy mieli dostęp tylko do trzech
jego członków – Marco, Eri i Fio – ale z czasem powiększy się on aż do
dziewięciu postaci. Daje to dość sporą możliwość ustawiania zespołu pod nasz
ulubiony sposób prowadzenia walki.
Podobnie jak z postaciami, tak i na początku będziemy mieli dostęp tylko do jednego regionu, a po pokonaniu znajdującego się w nim bossa otrzymamy dostęp do kolejnego. Łącznie w grze dostępne są cztery regiony. W każdym z nich możemy rozegrać, względnie w dowolnej kolejności, serię misji, które pozwolą nam zebrać odpowiednie zasoby, takie jak amunicja do drugiej broni czy monety do wykupywania ulepszeń. Po ukończeniu trzech lub czasem czterech z nich pojawia się boss.
Walka z nimi stanowi dużo większe wyzwanie niż zwykłe potyczki. Po pierwsze, części ich ataków nie da się uniknąć i trzeba się szybko przemieszczać, aby jak najbardziej zmniejszyć otrzymywane obrażenia. Po drugie, w części z nich trzeba ciągle przemieszczać się z jednego fragmentu planszy na drugi, gdyż co jakiś czas niektóre z nich zostają całkowicie zniszczone, a wraz z nimi wszystko, co się na nich znajduje.
Dobrze, że w grze został zaimplementowany system żyć znany z automatów. Każdy komandos, którego stracimy w walce, może zostać przywrócony na pole walki pod warunkiem posiadania odpowiedniej liczby zapasowych żyć. Przegrywamy dopiero wtedy, kiedy jednocześnie wszyscy komandosi zostaną wyłączeni z walki. Nie trzeba też się specjalnie przejmować ilością życia, jakie pod koniec walki mają nasi bohaterowie, gdyż po każdej z nich jesteśmy leczeni.
Grafika i dźwięk
Twórcy „Metal Slug Tactics” zadali sobie dużo trudu, aby przenieść
dobrze znane wszystkim fanom serii postacie i pojazdy – zarówno wrogów, jak i
bohaterów – na rzut izometryczny. I efekty są fenomenalne. Zarówno wygląd
wszystkiego, co widać na ekranie, jak i styl animacji sprawiają wrażenie, jakby
zostały stworzone przez twórców oryginalnej gry. Detali jest bardzo dużo,
animacje są ekspresywne i pełne życia. To po prostu przykład kapitalnej,
pikselartowej roboty robiącej bardzo dobre wrażenie.
Podobnie jest z warstwą dźwiękową. Większość efektów została wzięta wprost z wersji z automatów, jest też trochę nowych sampli i bardzo dobrze pasująca do gry muzyka. Wszystkiego słucha się bardzo przyjemnie, a dźwięk bardzo dobrze współgra z akcją na ekranie.
Werdykt
„Metal Slug Tactics” to przykład udanego przełożenia dobrze
znanego tytułu na zupełnie inny gatunek. Tytuł ten będzie gratką zarówno dla
fanów serii „Metal Slug”, jak i turowych gier taktycznych. Piękna, pikselartowa
grafika, ciekawe mechaniki gry i dobre udźwiękowienie to niezaprzeczalne atuty
tej produkcji. Gorąco zachęcam do wypróbowania jej samemu.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz