Jeżeli ktoś rzuci temat multiplayerowej gry o bitwach pancernych,
to bez wątpienia pierwszymi tytułami, jakie przyjdą graczom do głowy, są „World
of Tanks” oraz „War Thunder”. Są to tytuły „darmowe” i przez to bardzo
popularne. Jednak ilość godzin, jaką trzeba poświęcić na odblokowanie
ulubionych maszyn, szczególnie tych z wyższych poziomów, jest wręcz
astronomiczna. A jeżeli nie chcemy tyle grać, to musimy płacić, i to niemało.
Dlatego dziś zaprezentuję ciekawą i również darmową alternatywę, wizualnie utrzymaną
w klimatach sci-fi, jednak z bardzo realistycznym podejściem do modelu walki.
Witajcie w „Tyr”.
Gdzieś na nieznanej planecie
„Tyr” nie ma w zasadzie żadnej fabuły, ale z tego, co gra
prezentuje, można wywnioskować jedno. Gra osadzona jest na odległym księżycu
orbitującym wokół gazowego olbrzyma z pierścieniami niczym Saturn. Miejsce to
musiało być świadkiem niejednej bitwy, o czym świadczą różne wraki statków kosmicznych
oraz ruiny widoczne na obszarach, w których przyjdzie nam walczyć. Obecny
konflikt to sama walka pancerna, gdzie wspomagane przez SI o bardzo ciekawych
osobowościach czołgi będą walczyć o dominację nad przeciwnikami.
Free to play zrobione właściwie
„Tyr”, przynajmniej we wczesnym dostępie, to gra Free to play
zrobiona tak, jak tego typu gry być robione powinny. Dostajemy pięć map,
osiemnaście bardzo odmiennych czołgów oraz, na razie, tylko jeden tryb zabawy,
team deathmatch. Z jednej strony dużo, z drugiej niewiele, jednak sama
rozgrywka jest wykonana bardzo dobrze.
Każdy czołg jest inny. Podzielone na trzy klasy pojazdy, lekkie, średnie i ciężkie (zupełnie jak w czasie II wojny światowej), różnią się od siebie parametrami takimi jak szybkość poruszania, skrętu, obrotu wieży, obrażenia zadawane przez działo, czas przeładowania, grubość poszczególnych elementów pancerza oraz zdolność specjalna, która ma duże znaczenie w czasie walki.
Wszystkie te parametry można bez problemu odczytać w bardzo przejrzystym menu. Tam też będziemy ulepszać nasze czołgi w drzewkach rozwoju oraz z czasem dokupywać im nowe komponenty i rodzaje amunicji. Możliwych kombinacji wyposażenia jest bardzo dużo, gdyż oprócz ulepszeń przypisanych do danej maszyny można też kupować te należące do innych czołgów, pod warunkiem, że najpierw je w nich odblokujemy.
Same drzewka rozwoju też dają całkiem sporo możliwości konfiguracji naszych czołgów. Co ciekawe, nigdy nie jesteśmy skazani na jeden zestaw ulepszeń, gdyż te można dowolnie zmieniać pomiędzy bitwami, a sama gra pozwala na zapisanie aż sześciu odmiennych wariantów wyposażenia dla każdego z pojazdów.
Sama walka jest bardzo taktyczna i wymaga dobrej współpracy drużynowej. Żaden czołg nie jest przegięty, każdy ma swoje mocne i słabe strony, a dobrze zgrana drużyna może bez problemu pokonać nawet silniejszego w teorii przeciwnika. Strzelanie wymaga dużo myślenia i precyzji. Każdy z pojazdów ma bardzo szczegółowo zaprogramowane powierzchnie z grubszym i cieńszym pancerzem oraz miejsca szczególnie wrażliwe na ostrzał.
Wszystko to jest bardzo czytelnie oznaczone, gdy zaczynamy celować przez przyrządy – kolor czarny to powierzchnia, której w danym momencie nie przebijemy, żółty ma 50% szans na przebicie, zielony 100%, niebieski to słabe punkty potrafiące wywołać dodatkowe czasowe efekty, jak awaria silnika czy niemożność obracania wieżą.
Do tego dochodzi jeszcze system wykrywania przeciwników i kamuflowania siebie samego. Działa to podobnie jak w „WOT”, gdzie czołgi są widoczne dopiero, jak znajdują się w zasięgu naszych przyrządów. Jednak rzeczy takie jak zarośla lub używanie cichej amunicji mogą skutecznie utrudnić wykrywanie.
Z racji skomputeryzowania naszych pojazdów wszystkie informacje o stanie, wykryciu nas i przeciwników są wyświetlane na HUD i to od nas zależy, co z taką informacją zrobimy. I nie bójcie się, że to wszystko wydaje się skomplikowane. Gra ma świetny samouczek w formie filmików przygotowanych przez twórców, które doskonale tłumaczą wszystkie zasady rządzące walką w „Tyr”.
Elementem znanym z hero shooterów są zdolności specjalne każdego czołgu. Ich użycie wymaga posiadanie odpowiedniej ilości punktów energii, którą zdobywamy zadając lub otrzymując obrażenia oraz poprzez wykrywanie przeciwników. Każda nadaje konkretnemu pojazdowi odpowiedni charakter i odpowiednio użyta może znacząco wpłynąć na losy potyczki. Jednak żadne z nich nie jest magicznym sposobem na wygranie każdej gry.
Grind, którego nie ma
Na początku gry wybór pojazdów jest ograniczony do kilku maszyn z
każdej kategorii. Jednak odblokowanie wszystkich dwunastu z czternastu
podstawowych czołgów wraz z ich wszystkimi ulepszeniami zajęło mi około
dwudziestu godzin. Da się to zrobić we wspomnianych na wstępie tytułach? Nie
sądzę.
Nowe pojazdy odblokowujemy w sposób dwojaki. Albo za zarobione w grze srebro, za które możemy kupić dokładnie te czołgi, które chcemy, lub za punkty doświadczenia, ale tu gra z góry ustala, jaki następny pojazd zostanie odblokowany. Do tego dochodzi pięć dziennych bonusów, które odblokowujemy po prostu rozgrywając gry. Tam możemy trafić dodatkowe srebro, bonusy do doświadczenia konkretnych czołgów czy tego używanego do odblokowywania nowych.
W grze istnieje oczywiście waluta premium, złota, ale jak na razie używana jest ona tylko i wyłącznie do kupowania skórek czy wisiorków na czołgi. I mam nadzieję, że tak zostanie.
Grafika i dźwięk
„Tyr” działa na Unreal Engine 5 i chociaż nie jest to gra, która stawia
graficznie poprzeczkę bardzo wysoko, to jest grą graficznie spójną i wykonaną w
lekko kreskówkowym stylu. Same mapy, pomimo, iż wizualnie są ciekawe, nie mają
przesadnej ilości detali. Co innego czołgi, z których każdy został bardzo
dokładnie zaprojektowany, wyposażony w dużo detali, a część z nich bardzo
przypomina prawdziwe czołgi używane w różnych okresach historycznych.
Dźwięk, podobnie jak grafika, jest skupiony wokół czołgów. Poza odgłosami strzałów, trafień i ich efektów, każdy z czołgów gada, co nadaje im unikalną osobowość. Jedne to typowi zabijacy, inne to osobowości lekko szurnięte (jeden z czołgów myśli, że jest drzewem), a jeszcze inne to mniej lub bardziej stoiccy wojownicy. I pomimo że tekstów nie ma specjalnie dużo, to są one zrealizowane bardzo dobrze, komentarze zawsze pasują do tego, co dzieje się na polu walki i dają każdemu pojazdowi unikalną osobowość. Muzyka w grze to w zasadzie jeden kawałek, który odtwarzany jest podczas przebywania w menu gry. Jest on bardzo ciekawy i przyjemnie się go słucha, ale szkoda, że jest tylko jeden.
Werdykt
Jak na grę darmową, to „Tyr” jest zrobiony wręcz wzorcowo. Nie ma,
jak na razie, pay to win, nie ma przesadnego grindu, sam model strzelania i
poruszania się pojazdami jest bardzo solidnie zrealizowany i w grę po prostu
przyjemnie się gra. A w związku z tym, że jest za darmo, to nie poświęcenie jej
kilku godzin na spróbowanie będzie po prostu karygodnym zaniedbaniem. Wiem, że
nie każdemu może podobać się ta gra z uwagi na to, że nie traktuje ona o historycznych
czy współczesnych pojazdach, ale zapewniam was, i tak warto spróbować, bo gra
się w nią naprawdę świetnie.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz